23.07.2008r. – 107. dzień wyprawy

Nie pospalem sobie dlugo – obudzilo mnie pukanie do drzwi. To byl recepcjonista z informacja, ze jezeli chce spac dalej, to musze mu dac paszport. Zamurowalo mnie. Jestem przeciez „na dziko”, wiec jest on mu zbedny. Wymyslilem wiec historyjke, ze wieczorem bylem na imprezie i paszport dalem kolezance, a pozniej zapomnialem go od niej wziasc. […]

22.07.2008r. – 106. dzień wyprawy

Kiedy przebudzilem sie przed 6-sta i wyjrzalem przez okno zobaczylem krecacych sie po placu drogowcow – byl to znak, ze trzeba zrobic szybko poranna toalete i isc na sniadanie. Do jedzenia byla zupa warzywna i mantou, czyli te wszedobylskie biale buleczki gotowane na parze. Po 7-ej bylem juz w drodze. Byla piekna, sloneczna pogoda i […]

21.07.2008r. – 105. dzień wyprawy

Przebudzilem sie przed 7-ma, a chwile pozniej pojawila sie Gao Ting Thung. Zaskoczyla mnie jej obecnosc (bylismy umowieni na 9-ta przed GIANTem), ale i ucieszyla. Zachowywala sie dosc dziwnie – chciala, abysmy jak najszybciej opuscili hotel. Kiedy opuscilismy go, zaprowadzila mnie do baru znajdujacego sie za sciana. Nim zdazylem sie zoorientowac zamowila jedzenie i zaplacila […]

20.07.2008r. – 104. dzień wyprawy

Od rana meczyl mnie zoladek, dlatego nawet ucieszylem sie, kiedy na sniadanie Zhang Tei Ping przyniosla tylko kubek herbaty i kilka kawalkow ciastka. Przed 8-ma pozegnalem sie i ruszylem w droge do Jining. Wiatr w miare sprzyjal, wiec w niespelna dwie godziny bylem w miescie, gdzie przy pomocy dwoch na skuterze znalazlem kafejke internetowa. Od […]

19.07.2008r. – 103. dzień wyprawy

Przebudzil mnie ruch w mieszkaniu po 5-tej rano. Chcialem sie szybko spakowac i ruszyc w droge za nim slonce zacznie „przypiekac”, ale strasza pani pokazala mi, ze bez sniadania nie bede mial sily pedalowac. Prawda jest jednak, ze trzy noce, ktore dotychczas spalem w Chinach nie byly najlepsze – kazdej sie budzilem. A do tego […]

Korespondencja od Krzyśka – 20.07.2008r. 7:24

Oto korespondencja (mail) od Krzyśka, wysłany 20 lipca 2008r. o godzinie 7:24 czasu polskiego, dla Internautów serwisu: „Witam serdecznie, Niestety, ale mam problem z dostepem do internetu – chodzi o wytlumaczenie miejscowym, ze potrzebuje przynajmniej j. ang. w komputerze – w kafejkach nie spotkalem pracownikow znajacych choc troche j. ang. Dzisiaj pomoglo mi kilka osob […]

18.07.2008r. – 102. dzień wyprawy

Zamierzalem wstac o 5.00, ale wowczas wszystko bylo pozamykane, a w obejsciu biegal niezbyt przyjaznie nastawiony pies. Na dodatek w nocy obudzilem sie z przekonaniem, ze cos zlego stalo sie w domu (co raz czesciej tesknie). Jednak godzine pozniej juz wstalem, wypilem herbate i 40 min. pozniej bylem juz w drodze. Po 15 km dotarlem […]

17.07.2008r. – 101. dzień wyprawy

Przebudzilem sie przed 6-ta i po chwili lezakowania wstalem i zajalem sie czyszczeniem roweru. Akurat przy wejsciu do hoteliku stala miska wody, wiec postanowilem ja zagospodarowac. Przy okazji pojawily sie usterki do naprawy – guma w przednim kole (nie do zalatania zwykla latka, poniewaz dziura jest przy samej nalewce od wentyla, ale wystarczy dopompowywac powietrze […]

16.07.2008r. – 100. dzień wyprawy – 100 lat Krzysiek !!

Przebudzilem sie po 7-ej, ale wstalem dopiero przed 8-ma. Wowczas byl czas tylko na szybkie sniadanie. Nastepnie udalem sie na granice – mialem tylko 1 km. Tam zatrzymal mnie milicjant, ktory poogladal sobie paszport, a nastepnie zaczal sie pytac skad jestem i gdzie to jest. Do tego glupkowato sie smial. Gdy mu sie elementarz j. […]

15.07.2008r. – 99. dzień wyprawy

Wstalismy ok. 9-tej.Bayla herbata i ciastka, a sniadanie pojawilo sie na stole po 11-stej. Ja korzystajac z okazji, ze zauwazylem w jurcie pralke, postanowilem z niej skorzystac. Niestety, z powodu braku wody, ubranie musialem wyplukac sam w rekach i tylko raz. Kiedy schlo pranie ja bylem zajety czyszczeniem lancucha i zebatek z piasku. Jednak tylko […]

14.07.2008r. – 98. dzień wyprawy

W nocy obudził mnie deszcz, który padał również na moje nogi przez nie zamknięty otwór w dachu jurty. Na dworze była ulewa i wichura. Plan wstania o 6-ej rano legł w gruzach. Wszyscy wstali ok. 8-ej rano (w jurcie spały także dzieci brata), ale deszcz przestał padać dopiero ok. 10-tej. Co prawda młoda gospodyni namawiała […]

13.07.2008r. – 97. dzień wyprawy

O 5-ej rano drogowcy wstali do pracy. Ja również. O tak wczesnej porze nie ma słońca. Najedzony poprzedniego wieczoru do granic możliwości, nawet nie poszedłem na śniadanie. Jeszcze przed 6-stą pożegnałem się z drogowcami i ruszyłem dalej, za drogowskazy obierając jak zwykle słupy energetyczne. Przez pierwsze 50 km minął mnie tylko jeden motocyklista. Droga budowana […]