18.07.2008r. – 102. dzień wyprawy

Zamierzalem wstac o 5.00, ale wowczas wszystko bylo pozamykane, a w obejsciu biegal niezbyt przyjaznie nastawiony pies. Na dodatek w nocy obudzilem sie z przekonaniem, ze cos zlego stalo sie w domu (co raz czesciej tesknie).

Jednak godzine pozniej juz wstalem, wypilem herbate i 40 min. pozniej bylem juz w drodze. Po 15 km dotarlem do miasteczka, gdzie postanowilem zrobic porzadek z detka.

Nie bylo porzadnego zakladu wulkanizacyjnego, a jedynie budki na chodnikach. Skonczylo sie na tym, ze zalozylem nowa, troche trzymala detke. Kosztowala mnie po targu 15Y.

Tam tez zjadlem sniadanie, do ktorego jeden z miejscowych podarowal mi butelke wody 0,66l. Tradycyjnie juz mialem problem z wyjazdem z miasta (nie podaje nazw miejscowosci, poniewaz znaki drogowe sa w j. chinskim, a miejscowi tez nie rozumieja mnie o co chodzi, kiedy pytam sie o nazwy miejscowosci, a mapy dwoch wydawnictw, ktore posiadam, sa zbyt niedokladne).

Pozniej prze ponad 40 km jechalem tylko przez pustynie. Niestety, autostrada sie skonczyla i jade teraz po zwyklej drodze z wydzielonym poboczem.

Raz jechalem do gospodarstwa, ktore bylo przy drodze, aby skorzystac z toalety. Gospodyni wyslala mnie jednak poprostu „w pole”, a pozniej poczetowala herbata z mlekiem i bialymi buleczkami.

Przed 13-sta dotarlem do malego miasteczka.

Tam spedzilem ponad 3 godziny. Na poczatek trafilem na kilka straganow ulicznych, gdzie jeden ze sprzedawcow poczestowal mnie duzym pomidorem, a drugi – nie mniejsza brzoskwinia.

Znalazlem tez kafejke internetowa. Niestety komputery pracowaly w j. chinskim, a nikt nie znal j. angielskiego i nie rozumial moich tlumaczen, ze potrzebuje j. angielski.

Poczytalem sobie troche przewodnik, a na koniec zostalem zaproszony przez jednego z miejscowych na obiad do restauracji – dostalem duza miske makaronu z sosem i kawalkami miesa oraz surowke ze swiezej kapusty.

Po 16-stej ruszylem w dalsza droge i do ok. 19.00 zrobilem jeszcze 35 km, zblizajac sie na odleglosc ok. 12 km do kolejnego miasta.

Wowczas zauwazylem budynki gospodarcze, ok. 1 km od drogi. Tam tez sie udalem w poszukiwaniu noclegu. Przyjela mnie starsza kobieta, ktora poczestowala mnie goraco woda i ciastkami.

Pozniej pojawila sie corka, ktora przygotowala pyszna kolacje (domowy makaron z zapiekanym miesem i sosem). Jedlismy ja o 21.00. Pozniej jeszcze dostalem duza miske wody, z ktora wyszedlem na dwor i dokladnie sie umylem. Akurat do tej czynnosci podczas mojej podrozy jakos nikt nie przywiazuje wiekszej wagi i musze zazwyczaj sie dopominac o wode do mycia.

dystans dnia – 101,95 km
czas jazdy – 5:40:22 h
średnia prędkość – 17,97km/h