19.07.2008r. – 103. dzień wyprawy

Przebudzil mnie ruch w mieszkaniu po 5-tej rano. Chcialem sie szybko spakowac i ruszyc w droge za nim slonce zacznie „przypiekac”, ale strasza pani pokazala mi, ze bez sniadania nie bede mial sily pedalowac.

Prawda jest jednak, ze trzy noce, ktore dotychczas spalem w Chinach nie byly najlepsze – kazdej sie budzilem. A do tego zoladek chyba przechodzi aklimatyzacje. Sniadanie pojawilo sie na stole o 6.30. Tym razem byla to herbata ugotowana z mlekiem i na koniec dosypana do niej kasza gryczana.

Jedlismy z malych miseczek, do ktorych lamalismy takze kawalki domowych ciasteczek i dosypywalismy cukier. O 7.00 ruszylem w droge, ktora przez caly dzien byla pagorkowata.

 

Jednak chba wieksza trudnoscia byl boczny lub przedni wiatr. Po 20 km dotarlem do wioski, za ktora byla kolejna, itd. Skonczyly sie stepy. Sa drzewa i pola obsadzone zmiemniakami i warzywami.

Po 75 km drogi dotarlem do miasteczka Oahar Youyi. Chcialem tam naprawic luz w tylnym kole, ale miejscowy mechanik chcial to zrobic nawet bez sciagania sakw nie wspominajac o zdjeciu kola!

Rower z przerzutkami to jednak nowosc w Panstwie, gdzie miliony luzi jezdzi na rowerach, a budki z ludzmi latajacymi detki sa w kazdym miasteczku. Pozniej chcialem kupic wklady do maszynki do golenia – w zadnym sklepie nie bylo, natomiast towarzyszyla mi caly czas grupa ciekwawskich facetow. Pozbylem sie ich dzieki mlodziencom spotkanym na ulicy.

Byli to Tiao Zhan Fei i Lu Fui. Ucza sie w szkole troche j. angielskiego. Po dluzszych perturbacjach i nieporozumieniach (ich angielski byl naprawde slaby), wkoncu dotarlismy do domu Tiao, gdzie wypralem w misce swoje rzeczy. Nastepnie Tiao ze swoja dziewczyna i kolegami przygotowal obiad.

Zasiedzialem sie tam do 17.30.

Planowalem jeszcze przejechac ok. 30 km, ale co raz bardziej denerwowalo mnie tylne kolo tym bardziej, ze doszedlem do przekonania, ze musze gdzies zoorganizowac potrzebne do tego klucze i sam to zrobic metoda „prób i błędów”.
I tak pod koniec dnia trafilem do duzej wioski (ok. 302 km od granicy), gdzie zobaczylem kilka ciezarowek stojacych obok siebie. Z trudem, ale znalzaly sie klucze i przy pomocy jednego chlopaka (znal kilka slow w j. angielskim) jakos chyba naprawilem. Nie zdazylem przetestowac, poniewaz po naprawie udalo mi sie zalapac na nocleg u rodziny mieszkajacej pare metrow dalej.

Wszystko dzieki nastoletniej corce wlascicieli Zhan Tei Ping (zna troche j. angielski), ktora zaprosila mnie na noc do domu (mialem pokoj w oddzielnym budynku). Jej rodzice prowadza przydrozna restauracje, a jej brat jest wojskowym.

dystans dnia – 100,67 km
czas jazdy – 6:02:32 h
średnia prędkość – 16,66 km/h
dystans całkowity – 9.041 km

LEAVE A COMMENT