16.07.2008r. – 100. dzień wyprawy – 100 lat Krzysiek !!

Przebudzilem sie po 7-ej, ale wstalem dopiero przed 8-ma. Wowczas byl czas tylko na szybkie sniadanie. Nastepnie udalem sie na granice – mialem tylko 1 km.

Tam zatrzymal mnie milicjant, ktory poogladal sobie paszport, a nastepnie zaczal sie pytac skad jestem i gdzie to jest. Do tego glupkowato sie smial. Gdy mu sie elementarz j. angielskiego wyczerpal stwierdzil, ze granice moge przekroczyc tylko samochodem.

Taka tez informacje przekazal pilnujacej porzadku Strazy Granicznej i poszedl posiedziec i poplotkowac na poboczu drogi. Pogranicznicy nie chcieli ze mna juz nawet rozmawiac, twierdzac ze to wina Chinczykow.

Pomogli mi jednak zorganizowac samochod – Jeepa, ktorego wlasciciel „znal” wszystkich na granicy. Wymienilem jeszcze tylko ostatnie 30000 Tugrikow na 174 Yuany oraz po targach zaplacilem za przewiezienie 10000 Tugrikow (ok. 20 zl) i o 11.40 bylem w Chinach.

Bylbym zapomnial – jeszcze Chinczycy mnie „przetrzepali” – najpierw szef zmainy musial osobiscie obejrzec moj paszport, a pozniej trzy osoby staly i sparwdzaly zawartosc sakw. No i trzeba bylo zaplacic 5Y za przekroczenie granicy.

Erling, miasto po stronie Chinskiej, zrobilo na mnie niesamowite wrazenie. Wszystko jakby dopiero co wybudowane, ale z zachowaniem dawnego stylu chinskiego. Na dodatek buduja cale nowe dzielnice, ulice maja nowy asfalt, a pobocza sa obsadzone drzewami i posiana jest trawa (wszystko to musz podlewac, to przeciez dalej jest Pustynia).

No i wydzielony pas jezdni dla rowerow i motorowerow na wszystkich ulicach w miescie. Kupilem sobie SIM karte za 100Y (wszystko do wydzwonienia) oraz wymienilem 100 USA na 674,50Y w Bank of China. Jedyny problem to fakt, ze nikt nie znal zadnego jezyka oprocz chinskiego.

Zrobilem sobie male zakupy spozywcze (woda byla tylko w butelkach 0,66l – wieksze sie wyczerpaly), zjadlem i po 16-stej ruszylem w droge.

Oczywiscie byl problem wyjazdu z miasta – rzadko kto byl wstanie wskazac droge. Po godzinie jazdy w sloncu po autostradzie dotarlem do kilku budynkow.

Nim zdazylem „rozprostowac kosci”, pojawila sie 20-letnia Yakjong, ktora zaprosila mnie do swojego domu, a wlasciwie do restauracji rodzicow.

Tam po chwili pojawilo sie takze kilka „szych” z Erling. Oni zaprosili mnie do biesiady. Odmowilem jednak picia alkoholu, tlumaczac sie, ze dopoki nie wiem, gdzie nocuje to nie pije. Wowczas dostalem bezplatny nocleg w hoteliku rodzicow Yakjong. Gdy „szychy” po 21-wszej pojechaly do domu, pojawilo sie czterech miejscowych chlopakow i znowu zaprosili mnie do stolu! Ja jednak o 22-iej podziekowalem i poszedlem spac. Ale nauczylem sie jesc paleczkami!

dystans dnia – 32,66 km
czas jazdy – 2:01:58 h
średnia prędkość – 16.67 km/h
dystans całkowity – 8.750 km

2 Comments

  • asia

    Krzysiu gratulacje:))) Chyba juz mozemy swietowac Twoj sukces:)))) Wracaj zdrowy:))) pozdrowienia z kraju

    22 lipca 2008 at 17:37
  • krzysiek

    Dziekuje Asiu, ale nie zapeszajmy. Do 8.08.2008 roku jeszcze sporo czasu zostalo, a teraz duzo sie dzieje.
    Pozdrawiam
    Krzysiek

    23 lipca 2008 at 05:42
LEAVE A COMMENT