Mosty w Stańczykach

Rowerem przez Krainę Bociana

Ratusz w Srokowie z XV wieku

Ratusz w Srokowie z XV wieku

Tym razem wraz z Izabelą Sulimowicz wyruszamy na wyprawę rowerową przez Żuławy, Warmię, Mazury i Podlasie. Iza wyjeżdża wczesnym rankiem pociągiem z Gdańska do Elbląga, następnie  kierując się przez Młynary dociera do Pieniężna, gdzie robi sobie przerwę podczas której ogląda czternastowieczne : Zamek Kapituły Warmińskiej, Kościół Św. Piotra i Pawła oraz Ratusz a także wieżę nieistniejącego już Kościoła poewangelickiego z poł. XIX wieku.

Ratusz w Górowie Iławeckim

Ratusz w Górowie Iławeckim

Kolejnym malowniczym miasteczkiem na trasie jest Górowo Iławeckie, gdzie w centrum Rynku znajduje się ładny ratusz, a w jednej z bocznych uliczek  imponująca Cerkiew Grekokatolicka z XIV w. oraz dom, w którym nocował Napoleon Bonaparte. Miejscem docelowym pierwszego dnia były Bartoszyce, gdzie niedaleko Rynku zarezerwowany był nocleg.

Brama Lidzbarska w Bartoszycach

Brama Lidzbarska w Bartoszycach

Mi wyjazd opóźnił przesunięty termin malowania mieszkania. Wyjechałem z Gdańska dopiero przed 10.00 i cały czas pędziłem pod wiatr. Po drodze miałem tylko trzy przystanki regeneracyjne w Elblągu, Pieniężnie i Górowie Iławeckim i po przejechaniu 186 km spotkałem się z Izą na Rynku przed malowniczą Bramą Lidzbarską. Dodatkowym utrudnieniem były objazdy z powodu remontu drogi na odcinku Pieniężno- Górowo – Bartoszyce.

Najstarszy zabytek Sępopola

Najstarszy zabytek Sępopola

Wczesnym rankiem dnia kolejnego kierujemy się do Sępopola który wita przyjezdnych ciekawym muralem rycerza na koniu, secesyjną wieżą ciśnień oraz gotyckim Kościołem z XIV w., do którego idziemy na poranną Mszę Św. z okazji Bożego Ciała. W mijanych Barcianach wstępujemy do gotyckiego Kościoła z XVI w. i obchodzimy wokół imponujących rozmiarów Zamek Krzyżacki. Dłuższy postój robimy sobie przed Ratuszem i Spichlerzem, którego budowę zlecił Król  Zygmunt Stary.  Następnie w pełnym słońcu docieramy do Węgorzewa , gdzie odpoczywamy na zatłoczonej o tej porze dnia promenadzie oglądając pływające po jeziorze żaglówki oraz stare mazurskie domostwa widoczne z za ogrodzenia  Muzeum Kultury Ludowej.  By uzupełnić zapasy wody zatrzymujemy się przed jedynym otwartym sklepem w  Baniach Mazurskich z Żubrem, którego sprzedawczyni chcąc przyciągnąć klientów, na pełny regulator puszczała disco polo. Jest to również odcinek drogi gdzie odnosi się wrażenie, że mieszkańcy rywalizują ze sobą, kto ma więcej gniazd bocianich na swojej posesji. Przez Gołdap z interesującym Rynkiem i Wieżą Ciśnień docieramy do Galwieci, w której mieszka najdalej wysunięta na wschód rodzina Skok.

Podróżnicy na punkcie widokowym

Podróżnicy na punkcie widokowym

Krajobraz w Stańczykach

Krajobraz w Stańczykach

Śniadanie trochę się nam przedłuża, ponieważ żal było opuszczać dawno niewidzianą rodzinę (nawet proponowali, abyśmy zrobili wycieczkę po okolicy i wrócili). My jednak trzymamy się planu i jedziemy na Mosty w Stańczykach i stojącą w pobliżu wieżę widokową, z której widzimy wspaniałą panoramę okolicy. Tutaj spotykamy innych rowerzystów, którzy mają podobne plany i jeszcze zapewne spotkamy się na trasie. Spod Stańczyków jedziemy do Wisztyńca, zobaczyć trójstyk granic (Rosja, Litwa i Polska). Tutaj Iza zauważa na turystycznej mapie ruiny starego folwarku nad Jeziorem Hańcza, jedziemy więc tam przez Wiżajny. Na miejscu trochę błądzimy i dopiero spotkani ludzie mówią nam, że to raptem cztery stopnie schodów i za nimi mała, zarośnięta kupka gruzu – ot i cała atrakcja turystyczna! Jezioro za to wspaniałe.

Trójstyk granic w Wisztyńcu

Trójstyk granic w Wisztyńcu

Zabytkowy Folwark!

Zabytkowy Folwark!

Relaks nad Jeziorem Hańcza

Relaks nad Jeziorem Hańcza

Na późny obiad zatrzymujemy się w Jeleniewie w restauracji pod Jeleniem. Po nim mamy raptem kilkanaście kilometrów do Suwałk, gdzie na chwilę zatrzymujemy się w Parku Konstytucji 3 Maja. Na chwilę wchodzimy do Kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (dawnej cerkwi) i Konkatedry Św. Aleksandra. Podziwiamy Ratusz i wspaniałe, stare kamienice. W tej pięknej i bardzo ciepłej scenerii delektujemy się lodami. Po przerwie robimy zakupy i udajemy się na nasz nocleg w Starym Folwarku. Korzystamy z okazji i kąpiemy się w Jeziorze Wigry. Tutaj na pomoście w promieniach zachodzącego słońca spożywamy kolację, podziwiając widoczny z oddali Pokamedulski Klasztor w Wigrach.

Zachód słońca nad Wigrami

Zachód słońca nad Wigrami

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Poranek zaczynamy od Mszy Św. w Klasztorze. Jest cicho i kameralnie. Możemy po swojemu zobaczyć to wspaniałe miejsce a zwiedzanie kończymy w apartamentach papieskich. Następnie przez wiele kilometrów, nieśpiesznym tempem, jedziemy szlakami wokół Jeziora Wigierskiego. Wspaniała okolica, świetne miejsce do wypoczynku, jak cała dotychczasowa trasa.

Na wigierskim szlaku

Na wigierskim szlaku

Na drodze wokół Jeziora Wigry

Na drodze wokół Jeziora Wigry

Następnie lokalnymi drogami docieramy do Augustowa, gdzie po dokonaniu drobnych zakupów udajemy się na miejską plażę. Tutaj relaksujemy się i chronimy pod drzewem przed słońcem i wysoką temperaturą. Stąd jedziemy już tylko przez Rajgród (interesujący kościół) do domu rodzinnego Izy w Grajewie. Tutaj jej mama czeka na nas z obfitą obiadokolacją. Tak ugoszczeni dajemy się najpierw namówić na opóźnienie porannego wyjazdu do Olsztyna a następnie stwierdzam, że jechać 160 km w upale to nic fajnego i to jeszcze w niedzielę. Postanawiamy zatem zrobić sobie niedzielę wolną od roweru a w poniedziałek o świcie wyruszamy pociągiem do Olsztyna. Stąd po krótkim zwiedzaniu jedziemy do Sanktuarium Maryjnego w Gietrzwałdzie a następnie do Ostródy, gdzie ze świeżo zakupionym prowiantem zatrzymujemy się na piknik na promenadzie nad Jeziorem Drwęckim. Posileni ruszamy w kierunku Iławy, początkowo szlakiem Św. Jakuba a następnie lokalnymi drogami. Cała ta trasa wiedzie przez piękne mazurskie lasy. Tutaj kolacją podejmują nas nasi przyjaciele – Kasia i Janusz Dziugiewicz.

Stare Miasto w Olsztynie

Stare Miasto w Olsztynie

Niestety, wszystko co dobre ma swój koniec. Jeszcze pomiędzy Iławą i Suszem zatrzymujemy się we wsi Szymbark, gdzie znajduje się opuszczony, potężny Zamek Krzyżacki, a w Kamieńcu mijamy ruiny pałacu, w którym kiedyś mieszkał Napoleon Bonaparte! W Malborku kończymy naszą podróż po przejechaniu 718 km w dniach 2-8 czerwca 2021 roku. Przez te kilka dni odkryliśmy wiele interesujących miejsc, piękną przyrodę i wspaniale spędziliśmy czas. Jeszcze tam wrócimy…

Zapomniany zamek krzyżacki w Szymbarku

Zapomniany zamek krzyżacki w Szymbarku

Miejsce romantycznych spotkań Napoleona Bonaparte

Miejsce romantycznych spotkań Napoleona Bonaparte

Frombork - wspaniałe miasteczko

II część sezonu

LEAVE A COMMENT