Juz zasypialem, kiedy uslyszalem pukanie do drzwi. Byl to Marek z Lubelskiego, kierowca TIRa, ktory zjechal na nocleg. Wczesniej poproszony stroz, przyslal go do mnie. Niestety Marek nie jechal do Kazachstanu, ni nic nie wiedzial o mozliwosci otrzymania wizy na granicy. Jednak zaprosil mnie do restauracji na piwo i troche sobie porozmawialismy. Rano noga bolala […]
Noc byla ciezka. Walery nie wiadomo dlaczego, zamiast polozyc sie spac w swoim pokoju, przyszedl do mojego ogladac telewizje, az wkoncu zasnal przy wlaczonym telewizorze. Umowilem sie z nim, ze wstaje o 7.00, a tu o 6.30 pobodka. Nie wytrzymalem – przypomnialem o wieczornej umowie, wiec dostalem chwile spokoju. Na sniadanie byl chleb z kielbasa […]
Wiadomo niedziela – dzien wolny od pracy, dzien leniuchowania. Ja po poludniu zdazylem tylko pojsc do bardzo ladnego, nowoczesnego Kosciola na Msze Sw. Spodobalo mi sie jedno ze zdan z kazania: “darem Kosciola dla ludzkosci jest wolna niedziela od pracy i nalezy tego dobra przestrzegac i szanowac je!”. Po poludniu, kiedy bylem gotowy do drogi, […]
Po przemysleniach nocno – poranych zdecydowalem, ze nie jade dzisiaj po poludniu, tylko w niedziele ok. 13-14. Do podjcia takiej decyzji przyczynilo sie dlugie siedzenie nad mapa Rosji (dosc dokladna) i liczeniu kilometrow oraz powrot do wczesniejszego zalozenia, ze jeden dzien w tygodniu powinien byc przeznaczony na pranie, internet, zwiedzanie, przeglad roweru, itd. Po poludniu […]
Wstalem zgodnie z umowa z gospodarzami o 6, ale nie slychac bylo, aby ktos juz wstal, wiec postanowilem pospac sobie jeszcze 30 min. Z braku wody toalete ograniczono mi do przemycia twarzy. Sniadanie bylo bardzo dietetyczne – ziemniaki z proszku i do tego chleb – baton. Malo syte i malo kaloryczne. Gospodarz ok. 7.30 pozegnal […]
Przed 8 rano bylem juz gotowy do drogi – 45 min zajela mi poranna toaleta, pakowanie i sniadanie. Na droge do bidonow dostalem herbate. Oczywiscie brata – lesnika nie bylo. Poprzedniego dnia straszono mnie intensywnymi podjazdami, na ktorych mialem polec. Co prawda na dodatek 3 dzien z rzedu byl upal, ale z podjazdami nie bylo […]
Nocleg w bani byl spokojny, ale spanie na deskach nie bylo zbyt wygodne. Rano dostalem herbate i przegotowana wode do bidonow od mojego gospodarza Ormianina (interesowala go religia katolicka w Polsce). Do ok. 17 na drodze byl niesamowity upal. Podjazdow nie bylo az tak strasznie duzo i nie byly zbyt trudne (wg znakow najdluzszy mial […]
Poranek niczym specjalnym nie roznil sie od pozostalych, no moze z malymi wyjatkami – dostalem kanapki na droge oraz udalem sie do apteki, aby rozejrzec sie za solidna odzywka. Bez szans. Kobieta chciala mi najpierw wcisnac zwykle witaminy, bo innych nie ma. A jak pokazalem odzywke, ktora kupilem w Moskwie, to od razu byla, tyle […]
Ponownie pospalem sobie do 8.30. Spokojnie przygotowywalem sie do drogi a gospodyni zajela sie sniadaniem – tym razem oprocz chleba i wedliny byly nalesniki z twarogiem! Jedzenie bylo mile i trwalo dosc dlugo – nikomu sie nie spieszylo. W dalsza droge wyruszylem ok. 10.30. Przy drodze obok wioski stala milicja – 2 typowych panow […]
Troche sobie pospalem – gospodarz obudzil mnie na sniadanie dopiero o 8.30 – jajecznica, chleb i dzem truskawkowy – wszystko domowej roboty. W droge wyruszylem ok. 9.30. Droga byla pofalowana, ale bez dlugich podjazdow. Wiatr raczej sprzyjal, a po poludniu na dobre wyszlo slonce. Tylko nogi jakby byly troche z waty. Generalnie to czuje, ze […]
Sasza (jak wiekszosc starszych osob) nie moze rano dlugo spac. Niestety w efekcie ja juz przed 6 rano bylem na nogach i sie nudzilem, poniewaz Masza podala sniadanie (bardzo obfite) dopiero po 7.00. Przy sniadaniu jeszcze sobie troche porozmawialismy i w droge ruszylem ok. 8.30. Niestety, ale moje nogi odczuwalu kilometry z dnia poprzedniego, a […]
W nocy bylo tak goraco (a i ja bylem czujny), ze nie wiele pospalem. Wstalem o 5.30 i zabralem sie za odklejanie blota z roweru – stal w izbie, wiec to z wierzchu zdazylo zaschnac. Tak jak przypuszczalem, Sergiej nie pojawil sie. Natomiast ja szukajac we wsi traktoru (ew. samochodu), trafilem na jego tate, ktory […]
















