Ze wzgledu na przepelniony dom (czesc mieszkancow spala na podlodze) spalem na lozku w dawnej przyczepie stolowej, przerobionej na letnia kuchnie. Obudzil mnie ruch w gospodarstwie ok. 6.30. Wstalem jednak troche pozniej. Krecac sie w poblizu kuchni dwa razy zjadlem sniadanie. Raz to byl chleb z dzemem i slodkie buleczki, a w drugim przypadku zupa […]
Dzien rozpoczal sie optymistycznie – na droge dostalem sloik dzemu jablkowego oraz worek, w ktorym byla rzodkiewka, salata, szczypior i koperek. Nawet slonce mi nie przeszkadzalo, ktore od pierwszych kilometrow swieciolo bardzo mocno. Jednak bylo bezwietrznie, wiec po kilkudziesieciu kilometrach zaczelo brakowac tchu tym bardziej, ze droga byla pagorkowata. Prowadzila pomiedzy gorami. Jej wyzsze fragmenty […]
Dzien rozpoczal sie stosunkowo pozno i nie najlepiej. Chcialem wyslac relacje do kraju z informacja, co sie u mnie dzialo w ostatnich dniach, ale niestety moja poczta elektroniczna nie dzialala. Po Mszy Sw. udzielilem wywiadu dziennikarzowi lokalnej gazety. Pan Gienadij Iwanow byl na tyle uprzejmy, ze zawiozl mnie na dworzec kolejowy. Tam okazalo sie, ze […]
Nie chcialo mi sie wstawac o 6.30, ale jakos sie zmobilizowalem i wstalem. Gospodarze juz nie spali, podobnie jak ich syn, ktorego wieczorem nie bylo. Przy sniadaniu jeszcze troche porozmawialismy i trzeba bylo ruszac dalej. Na droge dostalem domowy chleb oraz 6 jajek gotowanych na twardo. Jechalo mi sie wyjatkowo dobrze. pierwsza polowa byla calkowicie […]
Tym razem sobie pospalem. Juz wieczorem Babcia Ania poinformowala mnie, ze wstaja ok. 8-9. To oznaczalo, ze budzik ma „wolne”. Przebudzilem sie przed 8, ale dopiero kilkanascie minut pozniej gospodyni wstala. A ja zaraz po niej. Na sniadanie bylo pielemienie, jajka sadzone, dzem malinowy i chleb. Przy okazji dlugo rozmawialismy. Babcia Ania opowiedziala mi historie […]
Wstalem ok. 7.00. gospodyni byla juz na dworzu i nosilo drewno do bani, poniewaz liczyla, ze po poludniu przyjada wnuki z Irkucka. Ale jak mnie zobaczyla idacego do toalety (wychodka) to zostawila swoja prace i poszla przygotowywac sniadanie. Pozniej jeszcze troche posiedzielismy i porozmawialismy. Ostatecznie w droge wyruszylem ok. 9.00. Dzien nie zapowiadal sie dobrze. […]
Chcialem wstac o 7 rano, ale nocne przepakowywanie plecakow przedluzylo sie i ostatecznie wstalem przed 8. Poranek przedluzyl sie i ostatecznie wyruszylem dopiero ok. 11.30. Deszcz, ktory zaczal padac poznym wieczorem, caly czas padal. Plan na dzien to dotarcie do Suldjanki. Niby niedaleko, ale tylko poczatek drogi spokojny. Od 39 km do 88 km drogi […]
Po 8 rano, zaopatrzony w buleczki z dzemem, ruszylem w dalsza droge. Krotki dystans, ale bylo sporo sparw w Irkucku oraz chcialem chociaz troche zobaczyc Irkuck. Juz po 29 km wjechalem w granice miasta, przez ktore pozniej dosc dlugo jechalem, aby dotrzec do sklepu rowerowego. Tam mechanik (znowu dwudziestolatek) stwierdzil, ze zebatki sa wyrobione i […]
W wyniku sobotnich rozmow z moimi gospodarzami dowiedzialem sie, ze jak chce to moge dzisiaj pojechac samochodem do Listwianki. Dodatkowo, aby w poniedzialek miec wiecej czasu na zalatwianie swoich spraw w Irkucku, zorganizowano mi nocleg w Angarsku (ok. 35 km blizej Irkucka). Po Mszy Sw., na ktora udalem sie rowerem gotowy do drogi, ok. 11.00 […]
Dzien wolny od jazdy na rowerze, ale nie wolny od niego samego. Otoz po porannej Mszy Sw. w j. Polskim (w Usolu Syberyjskim mieszka spora Polonia) spotkalem sie z Panem Walentym Maslowem, nauczucielem z polskiego gimnazjum, które jako jedyne w Rosji ma caly program nauczania w naszym języku. Pan Walentyn jest także zapalonym rowerzysta, m.in. […]
Wstałem o 6.30. Kiedy przygotowywałem się do drogi, Pani Nina miała już wydojone krowy i była zajęta przygotowaniem śniadania dla mnie oraz rozlaniem mleka do butelek, które później miała iść sprzedać na rynku w pobliskim miasteczku (1,5l – 30 rub.). Bardzo przeżywała, że jej syn sobie wczoraj wypił i przyszedł spać do niej zamiast do […]
Wstałem dopiero przed 8 rano, ale gospodyni szybko przygotowała śniadanie, więc przed 9-tą i tak byłem gotowy do drogi. Wówczas okazało się, że dzieci wieczorem gdzieś zapodziały moje rękawiczki. Córka nic nie wiedziała na ten temat, dopóki matka nie krzyknęła – wówczas pamięć wróciła. Dzień był słoneczny, ale tylko momentami było gorąco. Praktycznie przez cały […]
















