37. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 30.11.2010

Najedzony i wyposażony na drogę w zapasy żywnościowe, ruszam w drogę do Czarnogóry już o 6.40. Leje. Po 5 km płaskich i lekko w dół, zaczyna się 26 km podjazdu. Pierwsze 5 km jest jeszcze jako takie, ale później mam już wspinaczkę przy pełnej redukcji. Wystartowałem z poziomu 522 m a wjeżdżam na przełęcz ponad […]

36. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 29.11.2010

Dzisiaj jadę do Peje (Peć po serbsku). 80 km wydawało się być spacerkiem. Jem spokojnie obfite śniadanie i ok. 8 ruszam w drogę. Rzeczywistość okazała się brutalna – lało i i cały czas jazda pod huraganowy wiatr. Prędkość wachała się w okolicach 14 km/h i do tego co kilka km przerwa. Po 16 km, kiedy […]

35. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 28.11.2010

Dzisiaj jadę do Kosowa. Wiele osób odradza mi to miejsce, ale postanawiam zaryzykować.    Już o 6.25 ruszam w drogę. Recepcjonista smacznie spał, więc go nie budziłem. 20 km do granicy jedzie mi się ciężko. Tam okazuje się, że nie ma żadnego sklepu. Ostatnie 200 Leke (6 zł) wydaje w restauracji na 1l soku w […]

34. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 27.11.2010

Poranek wśród gościnnych ludzi mi się przedłużył i dopiero o 8.50 ruszam w drogę. Wiedziałem, że mam dwie przełęcze, ale myślałem, że bedzie ok. 120 km do Kukes. Po 15 km spotykam w Albani znak drogowy! Weryfikuje dystans – ok. 160 km. Nie przejmuję się tym. Przez cały dzień nie wiele pada, a wiejący zimny […]

33. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 26.11.2010

O 7.30 uczestniczę we Mszy Św., a po niej O. Wojciech zaprasza mnie na wspólne śniadanie. Przy okazji trochę rozmawiamy. Potwierdza moje spostrzeżenia, że grzejniki są tutaj do ozdoby a nie do grzania. Zimą otwiera się drzwi na dwór, aby tak ogrzać mieszkanie!  Dzisiaj mam 100 km do Szkodry i praktycznie płasko, ale deszcz wisi […]

32. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 25.11.2010

 O 6.45 przez nikogo niezauważony opuszczam szpital – spałem w nim sam. Poranek jest chłodny, ale słoneczny. 50 km przez góry jedzie mi się wspaniale. Na autostradzie dostaję dodatkowo trochę wiatru w plecy, więc śmigam ile się da. Jednak po 100 km dopada mnie deszcz. I nie udaje mi się go już uniknąć. Tylko na […]

31. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 24.11.2010

O 7.30 ruszam w drogę, która początkowo głównie prowadzi pod górę. Jednak pod koniec jest trochę zjazdu, a ja się ożywiam i po 41 km docieram do granicy grecko-albańskiej. Wypijam ostatnią grecką kawę i o 10.00 wjeżdżam do Albanii, a właściwie o 9.00, ponieważ cofam zegarek o godzinę. Pierwsze 30 km do Gijokastry jedzie mi […]

30. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 23.11.2010

Do Kalambaki docieram ok. 6.20, ale muszę poczekać ok. 30 min., aż się trochę rozwidni. Wówczas trochę jeżdże po mieście, a następnie jadę zobaczyć Meteory, czyli klasztory wybudowane na ścianach skał. Robią niesamowite wrażenie już z zewnątrz. Z braku czasu do środka wchodzę tylko do Klasztoru Św. Mikołaja Anapafasa. Warto było.   Następnie jadę do […]

29. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 22.11.2010

 Dzisiaj sobie robie wolne, chociaż nie dokońca. Przed południem nadrabiam zaległości internetowe, a wczesnym popołudniem mam dwa pokazy slajdów z mojej wyprawy rowerowej do Chin dla ucznów gimnazjum Polskiej Szkoły przy Ambasadzie RP w Atenach. Dopiero późne popołudnie i wieczór mam dla siebie. O północy wsiadam do pociągu, którym z przesiadką w Larisie, mam […]

28. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 21.11.2010

O 8.00 idę na Mszę Św. do Polskiego Kościoła, a po niej pada propozycja zrobienia pokazu zdjęć pod wieczór. Do tego czasu trochę kręcę się w okolicy dworca (markety są w niedziele zamknięte) i idę na śniadanie w hotelu. Mam czas, więc objadam się smakołykami ze szwedzkiego stołu. W południe osobiście poznaję Panią Małgorzatę Umerską. […]

27. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 20.11.2010

O 8 uczestniczę w Mszy Świętej w Polskim Kościele. Po niej żegnam moich gospodarzy i ruszam w drogę do Larisy, a jak się uda to do Aten. Po 22 km przejeżdżam bramki wjazdu na płatny odcinek autostrady. Przez chwilę próbuję złapać tam jakiś autostop, ale bez rezultatu. Tam też odbieram telefon od Pani Małgorzaty Umerskiej […]

26. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 19.11.2010

 Ok. 6 Vladimir mnie budzi. Nudzi mu się samemu i chce ze mną sobie porozmawiać. Po godzinie żegnam się z nim jadę bliżej Centrum, aby w supermarkecie trochę uzupełnić zapasy na Grecję.  O 8.20 jestem już w Grecji. Dalej jadę autostradą i przez nikogo niezatrzymywany docieram do Salonik. Po drodze same pustkowia. Czasami tylko […]