32. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 25.11.2010

 O 6.45 przez nikogo niezauważony opuszczam szpital – spałem w nim sam. Poranek jest chłodny, ale słoneczny. 50 km przez góry jedzie mi się wspaniale. Na autostradzie dostaję dodatkowo trochę wiatru w plecy, więc śmigam ile się da. Jednak po 100 km dopada mnie deszcz. I nie udaje mi się go już uniknąć. Tylko na chwilę w Durres mam jeszcze suchy asfalt. Akurat przejeżdżam obok plaży nad Adriatykiem. Jednak czarne chmury zniechęcają mnie od zatrzymania się. A miasto robi wrażenie zadbanego i raczej eleganckiego, szczególnie jak na ten rejeon Europy.

 Do Tirany docieram kompletnie przemoczony. Oglądam tylko Katedrę oraz Meczet Ethem Beja, trochę kręcę się po uliczkach w Centrum i szukam mojego miejsca noclegu – adres miałem już wcześniej. Okazuje się, że ludzie nie znają tu nazw ulic i rzadko kto mówi po angielsku.

Ale ostatecznie przy pomocy dwóch braci i taksówkarza docieram na miejsce. Ogrzewanie nie działa, ale do swojego pokoju dostaję grzejnik elektryczny. Drzwi są cały czas otwarte na dwór, ale do mojego pokoju są zamknięte. No i mam gorący prysznic. Wieczorem idę na Mszę Św. do Kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa, jedynego który w czasach ateizmu w Albanii nie został zamknięty, ale za to został ogrodzony większym murem niż on sam!

 
dystans dnia – 158,93 km
czas jazdy – 6.40.11 h
średnia prędkość – 23,77 km|h

LEAVE A COMMENT