44. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 7.12.2010

 Nie chce mi się wstawać, ale o 6.35 podnoszę się z wygodnego łóżka i zbieram się do drogi. Przed wyjściem błogosławieństwa na dalszą drogę udziela mi Pani Danuta. O 7.30 uczestniczę we Mszy Św., a po niej jadę pod dom Vicki Ivanowic (widząca). Na spotkanie z nią przychodzą tak duże tłumy włoskich pielgrzymów, że nie sposób się do niej dobić. Rezygnuję ze spotkania i ruszam w drogę.

 W nocy padało, a poranek był pochmurny i parny. W południe się rozpogodziło, a ja do tego czasu zdążyłem dotrzeć pagórkowatą drogą do granicy. Po przejechaniu 58 km wjeżdżam do Chorwacji (nie było posterunku odpraw Bośni i Hercegowiny). Za przejściem miałem ponad 20 km jazdy po górach, w tym 8 km podjazdu. Niestety, mój napęd już odczuwa przejechane 11 tys. km. i przy poważniejszym obciążeniu niektóre zębatki „przepuszczają”. Ale później mam już praktycznie „z górki” i wiatr w plecy. Mknę do Splitu co sił w nogach. Na chwilę zatrzymuję się tylko na zwiedzenie twierdzy  Klis.

 Do Centrum docieram chwilę po 16.00. Czeka tam na mnie już Pani Ewa Kasztelan z Polskiego Towarzystwa Kulturalnego „Polonez”. Chwilę po mnie docierają Państwo Waligórscy. Na chwilę siadamy w restauracji, a później udajemy się na zwiedzanie Starego Miasta. Z takimi przewodnikami to by się chciało zwiedzać każde miasto. Split zrobił na mnie niesamowite wrażenie – wiem już, że tam muszę wrócić. I każdemu polecam wyjazd do tego miasta. Na koniec moi gospodarze zapraszają mnie na obiad z owoców morza. A w prezencie dostaję palec Groura Niskiego (pomnik stoi na Starówce, trzeba dotknąć jego dużego palca u stopy aby spełniło się marzenie) oraz miejscowe przysmaki.

dystans dnia – 148,75 km
czas jazdy – 5:20:59 h
średnia prędkość – 23,40 km/h

LEAVE A COMMENT