08.10.2009 r.

  Przyzwyczajenie do porannego wstawania oraz chęć pokonania kolejnych wzniesień spowodowała, że już po 8 rano żegnałem się z gościnną rodziną. Wg prognozy pogody miał to być drugi (i ostatni) ciepły dzień. Na kolejne dni przewidywania były fatalne. Ruszyłem w kierunku Krościenka nad Dunajcem, okrężną drogą przez Nowy Sącz, Limanową i Szczyżyc.

  Pierwsze 55 km droga prowadziła głównie w dół lub była płaska (były tylko dwa krótkie, strome podjazdy). Dalej już nie było tak fajnie. Przed Limanową był długi i ciężki podjazd, a następnie zjazd do miasteczka. Następnie czekała mnie niezliczona ilość podjazdów i zjazdów po ok. 1 km każdy (dawały w kość). Tak dotarłem do Szczyżyca, gdzie za Kościołem Zakonu Cystersów zapaliłem świeczkę na grobie mojego wujka, Brata Marka.

  Ambitne plany nie pozwoliły na dłuższą zadumę. Trzeba było jechać dalej. Najpierw musiałem wrócić 17 km w kierunku Limanowej, a następnie skręciłem w kierunku Kamienicy. To było 16 km trudnej jazdy. Najpierw 11 km podjazdu (9 km droga wznosiła się delikatnie, a ostatnie 2 km to „sztywny” podjazd), a następnie sam zjazd do miasteczka. Na wjeździe do Kamienicy zaczęło się robić ciemno, więc postanowiłem poszukać noclegu. Wg mieszkańców nikt pokoi nie wynajmował, były tylko dwa hotele, w których nocleg kosztował 40 zł. Wybrałem ten w pałacu, a do ceny noclegu wynegocjowałem śniadanie u sympatycznej recepcjonistki.

 

dystans – 140,05 km

czas jazdy – 7:34:12 h

średnia prędkość – 18,50 km/h

 

LEAVE A COMMENT