Rowerowe szaleństwo – 363 km w 22h 45min

 Rowerowe szaleństwo, czyli Sztum-Wełtyń w niespełna dobę! Bo inaczej nie można tego nazwać, co zrobiliśmy wspólnie z Andrzejem Podolskim, moim kompanem z wyprawy do Ziemi Świętej i pomysłodawcą wypadu w odwiedziny do kolegi pod Szczecinem. I to bez przygotowań!

 

 

Pomysł był prosty – stratujemy w piątek (5 września 2014 r.) o godz. 8 rano ze Sztumu i jedziemy tak długo, aż dotrzemy na ranczo Zbyszka Hańczuka w Wełtyniu (6 km od Gryfina, kolegi Andrzeja Podolskiego). Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. Początkowo jedziemy tempem ok. 26-27 km/h, a za Starogardem Gdańskim zwalniamy do ok. 24-25km/h i z tą szybkością docieramy do Wałcza przed 20-stą. Po drodze mamy postoje regeneracyjne w Starogardzie Gdańskim, Czersku, Człuchowie i Jastrowie, a w Krojantach k. Chojnic zatrzymujemy się na chwilę zadumy pod pomnikiem bitwy z kampanii wrześniowej 1939 roku.

 

W Wałczu spędzamy ok. 1,5 godz. – tam uzupełniamy zapasy żywnościowe na noc, a w restauracji za miastem jemy po ciepłej pomidorowej. Słoneczna pogoda zamienia się w chłodną noc ( w ciągu dnia temperatura dochodziła do 25°C, a w nocy spadła nawet do 11°C), więc również odpowiednie ubranie założyliśmy. Księżyc świecił i jechało się całkiem nieźle. Planowane odpoczynki robimy sobie w Kaliszu Pomorskim, Reczu, Suchaniu i Stargardzie Szczecińskim. Wyjeżdżając z Wałcza mieliśmy na licznikach już 125 km, więc wiedzieliśmy, że to celu jest ok. 140 km. To nas motywowało do dalszej jazdy, a jednocześnie nie musieliśmy się spieszyć, aby ukończyć dystans przed upływem 24h. I tak też się stało. Nie małe było zdziwienie gospodarza, którego obudziliśmy go o 6.45 po przejechaniu 362,47 km ze średnią prędkością 20,74 km (rzeczywisty czas jazdy – 17:28:16h i 1538m przewyższeń). Mając na uwadze, że na start miałem ponad 11 km, to mój wynik w jeździe 24h wynosi 364 km.

Nie czułem się specjalnie zmęczony. Wypiłem piwo na rozluźnienie mięśni i poszedłem się położyć. Wstałem ok. 14 i przez kolejne 24 godz. był relaks w gospodarstwie agroturystycznym Pana Zbigniewa Hańczuk. Była nawet propozycja przejażdżki konnej, ale mi się nic nie chciało. Oddałem się leniuchowaniu. W niedzielę po południu nasz gospodarz odwiózł nas na dworzec do Stargardu, skąd pociągiem wróciliśmy do Tczewa. Stamtąd do domu miałem 30 km – w sam raz na przejażdżkę dla rozluźnienia mięśni po większym wysiłku.

 

Wypad do Wełtynia to dla Andrzeja Podolskiego niesamowita sprawa. 64-letni pan z brzuszkiem, który rowerem jeździ do sklepy po chleb, wsiada z dnia nadzień na rower, aby jechać prawie dobę! Ma niesamowity hart ducha i dużą motywację, którą cały czas podtrzymywali koledzy telefonami z pytaniami, czy już wysyłać po niego karawan (twierdzili, że jego serce nie wytrzyma takiego wysiłku)! Natomiast ja potraktowałem wycieczkę jako przetarcie przed kolejną wyprawą, tym razem na Zachód. A jeżeli się uda to chciałbym w opcji rowerowo – autostopowej dotrzeć do Maroka. Za kilka dni ostatecznie będę wiedział, czy na pewno i kiedy ruszam w trasę.

 

Statystyki trasy Sztum – Wełtyń:

·  dystans – 362,47 km

·  rzeczywisty czas jazdy – 17:28:16 h

·  średnia prędkość – 20,74

·  całkowity czas jazdy – 22:45 h

·  przewyższenia – 1538 m

LEAVE A COMMENT