36. dzień wyprawy – 18.06.2010

Wyruszamy w drogę o 6 rano i po 1,5h drogi docieramy do ruin Teatru Rzymskiego, bodajże największej atrakcji stolicy Jordanii. Jadąc przez miasto widzimy, że większość sklepów jest zamknięta – jest piątek a to w świecie arabskim dzień wolny od pracy. Zatrzymujemy się w najstarszym Kościele Katolickim w Ammanie. Mamy cały dzień. Większość postanawia podczas […]

35. dzień wyprawy – 17.06.2010

Wstaliśmy o 5 z wielkim trudem – przemęczenie organizmu daje o sobie znać (w nocy śpimy krótko, a w ciągu dnia rzadko). O 5.50 pożegnaliśmy się z obsługą i ruszyliśmy w drogę. Do granicy było ok. 70-75 km – znaki podawały sprzeczne informacje. Spokojnym tempem docieramy na przejście ok. 10.20. Tam płacimy ponownie opłatę wyjazdową, […]

34. dzień wyprawy – 16.06.2010

Wstaliśmy o 6 rano. Kilka minut później melduję się w gabinecie Ks. Marka Cieślik, który od Pani Marzeny wiedział już o nas. O 7 rano uczestniczymy we Mszy Św. odprawianej po francusku (z elementami arabskiego i polskiego – m.in. A. Podolski czytał Pierwsze Czytanie). Po Mszy idziemy na wspólne śniadanie, które toczy się w ożywionej […]

33. dzień wyprawy – 15.06.2010

Z campingu wyjechaliśmy o 7 rano leniwie kierując się w kierunku Bejrutu. Jesteśmy już zmęczeni i jedzie się czasami bardzo ciężko. Do granic miasta jedziemy autostradą, a gdy zaczeły się korki przenosimy się na drogę prowadzącą wzdłuż plaży. W Centrum Bejrutu w południe spotykamy się z Panią Marzeną Schemaly, Prezes Polonii w Libanie. To spotkanie […]

32. dzień wyprawy – 14.06.2010

Wstaliśmy o 5 rano, aby zjazd spod zamku był o pełnej widoczności (widno zwykle robi się ok. 4.30). Umówiliśmy się z Magdą na spotkanie w kraju po powrocie i ruszyliśmy w drogę. Do granicy mieliśmy tylko 40 km. Po drodze zrobiliśmy sobie zakupy (Syria jest podobno najtańszym państwem arabskim na naszej drodze) i zjedliśmy śniadanie. […]

31. dzień wyprawy – 13.06.2010

Wstaliśmy o 4, ale po wieczornym siedzeniu, jechało się nam bardzo ciężko i ospale. Po 37 km dojechaliśmy do miasta Hama, gdzie zrobiliśmy zakupy i zjedliśmy śniadanie. Tam też opuszczamy autostradę i jedziemy na skróty do zamku krzyżowców Krak Des Chawarles. Mieliśmy do pokonania ok. 80 km. Pierwsze 40 km było po płaskim i przez […]

30. dzień wyprawy – 12.06.2010

W nocy nie mogłem spac – spałem tylko na materacu i dokuczały mi gryzące muszki. Wstajemy o 4, a ja jestem bardzo nie wyspany, a dodatkowo zrobiła mi się dziurka w materacu – zapewne od kolców chwastów w których spaliśmy lub kamieni. Kolce te byly najprawdopodobniej powodem gumy Kazika po 2 km! Po 37 km […]

29. dzień wyprawy – 11.06.2010

Wstalismy ok. 7, a wzjechalismy o 9 pokropieni woda przez siostre Barbare na droge, abysmy tu jeszcze wrocili. Po kilku metrach zatrzymalismy sie obok kosciola krzyzowcow, ktory turcy seldzuccy przerobili na meczet. Nastepnie pojechalismy do groty, w ktorej nauczal Sw. Piotr Apostol. Po zwiedzaniu mielismy 49 km do granicy. Turcy przybili leniwie pieczatki i moglismy […]

28. dzień wyprawy – 10.06.2010

Wstalismy po 3 – halas na stacji (wszyscy myja samochody) byl nie do wytrzymania i przed 4 ruszylismy w droge. Pierwsze 100 km bylo plaskie i wlasciwie przejechalibyśmy je szybko, gdyby miedzy 70 a 80 km nie zaczal nas meczyc deszcz – co chwile przechodzili krotkie ulewy a my jechalismy pomiedzy nimi, chowając sie przed […]

27. dzień wyprawy – 9.06.2010

Wstalem o 4.15 i po 25 min pakowania rusyzlem w droge. Na poczatek mialem 39 km zjazdu lub po plaskim w otoczeniu skalistych gor, czesciowo osniezonych. Kolejne 40 km to byla droga przez gory, szczegolnie pierwsze 15 km to byl stosunkowo stormy podjazd. Kolejne km to krotkie podjazdy i zjazdy, ale droga generalnie opadala prawie […]

26. dzień wyprawy – 8.06.2010

O 6.00 ruszylismy do miasta Aksaray, do ktorego Centrum mielismy ok. 30 km. Tam widzielismy Ulu Cami, czyli Wielki Meczet wybudowany za rzadow Karamanidow w 1435 roku. Zaczepil nas tam starszy pan, ktor znal niezle niemiecki, poniewaz tam pracowal 10 lat. Kazal nam usiac, a on z pobliskiej restauracji przyslal kelnera z herbata dla nas. […]

25. dzień wyprawy – 7.06.2010

Poniewaz rowery byly zamkniete za sciana, a wlasciciel zapowiedzal, ze udostepni je nam dopiero po 7.30, moglismy sie wyspac. A droga byla zdecydowanie najbardziej plaska ze wszystkich dni, ktore jechalismy w Turcji – bylo tylko kika malych podjazdow. Dodatkowo mozna powiedziec, ze byl to dzien Andrzeja Podolskiego – jak nikt wychodzil na prowadzenie, ciagnal grupe […]