4.06.2008r. – 58. dzień wyprawy

Rano wstał sam gospodarz. Gospodyni było tylko słychać chrapanie w sąsiednim pokoju. Wadą „rosyjskich śniadań” jest to, że są one stosunkowo skromne (wiele osób dziwi się, że je jem) i zazwyczaj trzeba samemu jeszcze dopytać się o możliwość dokładki. Na drogę dostałem trochę świeżych witaminek, czyli szczypior. Wyruszyłem ok. 7.30.

Przez cały dzień miałem stosunkowo sprzyjający wiatr, dalej było płasko, tylko droga się popsuła. No i trochę mniej jest pół uprawnych, natomiast pojawiło się trochę mokradeł i bagien oraz widzę już tylko lasy brzozowe.

Plan na dzień wynosił 165 km, czyli połowa drogi, która pozostała do Nowosybirska. Była wioska na 164 km, ale stwierdziłem, że jest 18.30 a za parę kilometrów będzie kolejna wioska, więc pojechałem dalej. Niestety, przeliczyłem się. Po 15 km „była wioska, ale już jej nie ma” – tak pani w przydrożnym barze odpowiedziała na pytanie o wioskę, która wg rosyjskiej mapy miała tam być. I tym sposobem dotarłem do miejscowości Ciułym. Byłem wyczerpany, a właściwie to moje nogi ledwo żyły. Naszczęście z noclegiem nie było większego problemu. Była też gorąca bania i kolacja. Jednak tym razem nic mnie nie cieszyło. Martwiły mnie moje bolące, wyczerpane nogi. Już o 22 powiedziałem gospodarzom „dobranoc” i poszedłem spać.

dystans dnia – 187,15 km

czas jazdy – 9:28:18 h

średnia prędkość – 19,76 km/h

LEAVE A COMMENT