2.07.2008r. – 86. dzień wyprawy

Spalem ok. 7 godzin, ale i tak mi sie ciezko wstawalo. Zreszta caly poranek byl senny. Zauwazylem, ze podobnie jak w Rosji, spozywane sniadania przez Mongolow sa lekko strawne i w niewielkich ilosciach. Sam chyba zjadlem tyle co pieciu miejscowych.

W droge wyruszylem ok. 10.30. Zabralem w butelkach wczesniej przygotowana kawe i herbate oraz wode mineralna, poniewaz ruszylem w rejony, gdzie sklepy spozywcze sa co kilkadziesiat kilometrow ( na przestrzeni 100 km byl 3 miejscowosci ze sklepami).

Pomimo panujacego upalu jechalo mi sie dobrze, poniewaz wiejacy z przodu delikatny wiatr dostarczal swiezego powietrza.

Po 71 km dotarlem do miejscowosci Bayangol, gdzie zrobilem sobie prawie dwugodzinny odpoczynek. W tym czasie zaszlo slonce, pojawily sie chmury i zrobilo sie duszno.

Doadatkowo, kawalek za miasteczkiem, zaczely sie prawdziwe „gorki”, a wlasciwie wspinaczka, aby pokonac roznice w polozeniu nad poziomem morza Darhan i Ulan Bator. Przez 25 km ponad 80% drogi bylo pod gore! Dalej tez nie bylo lepiej. Podjazdy byly raczej lagodne, ale z powodu panujacej duchoty, nie bylo czym oddychac.

Pod koniec dnia spotkalem Rosjanina, ktory na motorze pedzil z Wladywostoku na Pustynie Gobi.

Nie porozmawialismy sobie, poniewaz z powodu zamieszek wprowadzono w Ulan Bator godzine policyjna o 10.00, a on chcial przed nia zdazyc. Po ok. 120 km drogi trafilem na rejon jurt, w ktorych zamieszkiwaly rodziny pasterskie. Jeszcze w jednej okolicy nie widzialem tylu owiec i koz, a po raz pierwszy zobaczylem Jaki!

Do jednej z takich jurt dotarlem i z gospodarzem na migi sie porozumielismy.

Zaprosil mnie na noc do swojej jurty, ktora byla wyposazona w baterie sloneczne, swiatlo i antene satelitarna z plaskim telewizorem. Pelen komfort. Oczywiscie zostalem takze nakarmiony.

Moim ulubionym specjalem mongolskich wiosek jest „Mongolia Jogurt”, czyli wytwarzany w domach naturalny jogurt.

dystans dnia – 121,25 km
czas jazdy – 7:11:05 h
średnia prędkość – 16,86 km/h

1 Comment

  • Zbigniew

    RowerowaBrzoza – wielki szacunek dla Ciebie i Twojej wyprawy.
    Trzymaj się dzielnie , jedź bezpiecznie do celu i wracaj do kraju.
    Gdybyś był w okolicach Bydgoszczy, zawsze zapraszamy na nocleg, kawę, obiad itd.

    pozdrawiam
    Zbigniew Wiśniewski
    rowerowabrzoza.pl

    14 lipca 2008 at 20:47
dodaj komentarz