1. dzień wyprawy Bałkany 2010 – 15.10.2010

Budzik ustawiony na 7.00 trochę podzwonił, za nim podniosłem się leniwie i go przesunąłem o 10 minut. Nie chciało mi się wstać. Ale jak już zacząłem chodzić, senność mi przeszła i humor dopisywał. To moja trzecia wyprawa, ale z każdą mam chyba coraz większy respekt. Ok. 8.30 pożegnałem Państwa Żuber i ruszyłem do Sopotu.

Wyjazd był zaplanowany na 9.00, więc korzystając z chwili zapasu, pojechałem na molo.

Wstyd się przyznać, ale w tym roku jeszcze na nim nie byłem. Chwila pobytu nad morzem bardzo mnie orzeźwiła i optymistycznie mnie nastawiła na cały dzień. Kilka minut po 9—ej ruszyłem w drogę żegnany przez Wiceprezydenta Sopotu Bartosza Piotrusiewicza.

Poranek był chłodny, ale słoneczny. Kałuże po wieczorno nocnych opadach szybko wyschły, a sprzyjający wiatr praktycznie przez cały dzień bardzo pomagał.

 

W Gdańsku kupiłem zapasowe szprychy i równym tempem ruszyłem na Tczew. Jeszcze przed miastem zrobiłem sobie postój na stacji benzynowej na posiłek i wykonanie kilku telefonów, a za Tczewem zatrzymałem się na chwilę przy zabytkowym moście.

 

Na wjeździe do Malborka chciałem odpompować sobie powietrze w kołach. Zjechałem na stację benzynową, ale kompresor mi tylko spuszczał powietrze. Poprosiłem o pomoc pracownika stacji benzynowej. Był zdziwiony moją nieporadnością, a kiedy przyszedł, zaczął od pouczania, że 4,5 atmosfery do koła to się nawet do samochodu nie pompuje. Pomoc skończyła się na całkowitym wypuszczeniu powietrza z tylnego koła! Na stacji po drugiej strony drogi mieli zepsuty kompresor, ale wskazano mi pobliski warsztat. Tam panowie przynieśli sprężarkę z zaplecza i bez problemu odpompowali życząc szerokiej drogi.
W Malborku udzieliłem wywiadu dla Gazety Malborskiej i Dziennika Bałtyckiego, a następnie spotkałem się ze znaną podróżniczką Anią Kulecką. Pojechałem na chwilę także pod Zamek Krzyżacki i kiedy miałem już ruszać zauważyłem, że mam złamaną szprychę. Wymieniłem ją zaraz po przyjeździe do rodzinnego domu w Dąbrówce Malborskiej. Wieczór spędziłem z rodziną, a także trochę obniżyłem wagę tylnych sakw rezygnując z zapasowej opony i drugiej pary butów. Co ma być to będzie.

dystans dnia – 78,75 km
czas jazdy – 3:48:38 h
średnia prędkość – 20,67 km/h

4 Comments

  • Ferdynand

    Jeśli będziesz jechał przez Bielawę (50 km na południe od Wrocławia ) to wpadnij . Nocleg i wyżywienie do woli. Fredek

    26 października 2010 at 22:14
  • krzysiek

    Dzięki za zaproszenie. Jest to całkiem realne:)

    29 października 2010 at 11:15
  • Krzysiek

    Życzę powodzenia. Już ustawiłem RSS aby mieć na bieżąco Twoje wpisy.

    29 października 2010 at 19:08
  • M&K /Kowale

    Krzychu, powodzenia, świetnych wrażeń & dobrych ludzi na drodze! Czekamy na kolejne wpisy.
    Zapomniałem Ci powiedzieć, żebyś pozbył się albańskiej waluty przed wyjazdem z AL, bo potem już nic z nią nie zrobisz (uważaj na tą denominację: myślą 100, mówią ,,mille”), a w serbskich wioskach i miastach w Kosowie (Brezovica, część Mitrovicy, w monastyrach) można było płacić Dinarami (tj. 2 lata temu ceny były tylko w Dinarach, ale – poza Mitrovicą – akceptowali też €).
    Daj znać sms na kom., jak będziesz coś potrzebował.

    2 listopada 2010 at 13:07
LEAVE A COMMENT