22.07.2008r. – 106. dzień wyprawy

Dalej trzeba bylo rower pchac. Napotkany przygodnie chlopak, znajacy troche angielski, oprowadzil mnie po sklepach rowerowych, ale bez efektu….blog o ,

5.08.2008r. – 120. dzień wyprawy

Za nim wszedlem na Wielki Mur w Badalingu, musialem gdzies zostawic rower. Znalazlem pracownika obslugi mowiacego po angielsku i poprosilem go o pomoc. Skonczylo sie na wezwaniu milicji, aby ta sprawdzila, czy w sakwach nie mam przypadkiem bomby….blog o ,

20.07.2008r. – 104. dzień wyprawy

Kierowca ani nikt z gapiow nie znal j. angielskiego, a ja nie zgodzilem sie dac rower do naprawy „ulicznemu” mechanikowi kawalek dalej (oni sa na kazdym rogu, zazwyczaj dorabiajacy emeryci) pokazujac na ramie napis GIANT, ten wezwal milicje….blog o ,