rower na dachu

22.07.2008r. – 106. dzień wyprawy

Kiedy przebudzilem sie przed 6-sta i wyjrzalem przez okno zobaczylem krecacych sie po placu drogowcow – byl to znak, ze trzeba zrobic szybko poranna toalete i isc na sniadanie. Do jedzenia byla zupa warzywna i mantou, czyli te wszedobylskie biale buleczki gotowane na parze. Po 7-ej bylem juz w drodze. Byla piekna, sloneczna pogoda i […]