12.08.2008r. – 127. dzień wyprawy

Maja ich chyba troche za duzo, poniewaz machali nimi nawet w poblizu sluzb porzadkowych. Ale na mecz Polek z Japonkami nie mieli….Niby wszystko w jednym miescie, ale przedostanie sie z jednego miejsca na drugie zajmuje duzo czasu. Przed hala siatkarska poznalem Pana Wojciecha Kupczyk z Brodnicy.

1.07.2008r. – 85. dzień wyprawy

Sklepow spozywczych bylo duzo, ale z ich zaopatrzeniem to juz roznie, nawet w supermarketach. Za to wszedzie byly widoczne polskie kompoty, dzemy i miody….Ja jednak musialem wymienic walute i dokonac kolejnych zakupow spozywczych (strasznie duzo jem – ok. 3 razy wiecej niz w domu). Z wymiana waluty bylo sporo problemow.

25.06.2008r. – 79. dzień wyprawy

Zdecydowanie odradzal mi rozstawianie namiotu w najblizszych dniach, poniewaz za duzo pada i woda sciega z gor i moze sie rano okazac, ze moj namiot stoi w wodzie….Jako ze mialem mokre nogi (reszta wyschla pod koniec dnia, kiedy pojawilo sie slonce) nagrzala banie „do oporu”, a mi kazala pic duzo goracej herbaty z dzemem malinowym i miodem

18.05.2008r. – 41. dzień wyprawy

Tam tez znalazlem delikatesy z tania spozywka – niestety zblizaja sie gory, w ktore zamierzam pojechac bez zbednej wagi, wiec duzo nie kupilem.

21. dzień wyprawy – 3.06.2010

Po krotkim odpoczynku przy tureckiej herbatce ruszylismy w dalsza droge, ktora akurat miala bardzo duzo skrzyzowan, zakretow, no i gorek.

10.05.2008r. – 33. dzień wyprawy

Nie pomogly opory, ze to za duzo (o szkodliwym tluszczu dla zoladka nawet nie probowalem tlumaczyc) – musialem zjesc pelny, gleboki talerz.

6.05.2008r. – 29. dzień wyprawy

Nocleg znalazlem ok. 90 km od Placu Czerwonego (od niego mierzone sa km) w trzecim domu, w ktorym poprosilem o nocleg (w niektorych nie bylo ludzi, bo w tym rejonie jest duzo daczy

14.04.2008r. – 7 dzień wyprawy

Bylo tez duzo pytan uczniow i autografy! Nastepnie poczestowano mnie obiadem oraz kawa z ciastkami. Dostalem takze kanapki na droge.

30. dzień wyprawy – 12.06.2010

Po 37 km drogi odbijamy z autostrady i kierujemy sie w kierynku umarlych miast, ktorych w tym rejonie jest duzo. Sporo z nich jest zaniedbanych i powszechnie dostepnych.

19.05.2008r. – 42. dzień wyprawy

  Przy drodze obok wioski stala milicja – 2 typowych panow z drogowki i jeden troche wyzej usytuowany – ten mnie zatrzymal i zadawal duzo pytan, np. skad, dokad, po co oraz

9.05.2008r. – 32. dzień wyprawy

W nocy obudzil mnie kilka razy placz Jagorki – podobno dla tego, ze za duzo biegal w ciagu dnia.

16.05.2008r. – 39. dzień wyprawy

Zaczepiajac przyczepe na placu w Kolchozie, troche sie rozejrzalem – zauwazylem bardzo duzo nowoczesnego (i drogiego) sprzetu rolniczego, produkowanego glownie w USA!