7. dzień wyprawy – 20.05.2010

Ali przez cały dzień siedział w domu, aby nie przeciążać nóg. Pozostali poszli zwiedzać miasto, a ja na Internet (obowiązki)….Pod wieczór odwiedziła nas Pani Doktor, która nic konkretnego Alemu i mi nie powiedziała poza tym, że mamy nie przeciążać nóg.

4. dzień wyprawy – 17.05.2010

Na dodatek Ali uszkodził sobie obydwa achillesy a mi przy lewej nodze zaczął bolec (achilles)….Wcześniej jednak byliśmy przed zamkiem, gdzie udzieliliśmy wywiadu Pani Barbarze Majewskiej z Kuriera Lubelskiego oraz Kazik z Alim udał się do lekarza.

27. dzień wyprawy – 9.06.2010

Kiedy juz ja opuszczalismy, dolaczyl do nas Ali. Zrobilo sie ciemno, a miejsca na nocleg brak – bez konca ciagnely sie zaklady, domy, itd….Tylko Ali gdzies zostal. Chwile czekalismy na niego (wiedzial, gdzie sie spotykamy), a nastepnie ruszylismy na zakupy i zwiedzanie miasta przy pomocy miejscowego rowerzysty.

6. dzień wyprawy – 19.05.2010

Piotrem. 25 km do granicy to nic specjalnego oprócz wywrotki Alego a torach….Kazik poszedł jeszcze poszukać Alego. dystans dnia – 97,41 km czas jazdy – 5:29:46 h średnia prędkość – 17,72 km/h (prędkość znacznie obniżyła się w Centrum Lwowa, gdzie ze względu

34. dzień wyprawy – 16.06.2010

Trochę zwiedzamy i szukamy dętki dla Alego. Udaje się nam namierzyć adres sklepu i Ali chce tam podjechać stopem. My po 17 wyjeżdzamy z miasta w kierunku Jordanii….Z Alim spotykamy się na stacji benzynowej za miastem. Dętki nie dostał, ale miejscowi z dwóch starych zrobili mu jedną.

39. dzień wyprawy – 21.06.2010

Już przy kontroli bagażu przyczepiono się do Alego i zadawano mu dużo pytać – po co tu jedzie, jak wraca, itd….Później przy odprawie paszportowej mi i Alemu kazali wypełnić dodatkowe druczki i czekać – zajęło to ponad dwie godziny, zanim ktoś do nas podszedł (widzieliśmy jak w tym czasie

13. dzień wyprawy – 26.05.2010

Później Ali znowu załapał gumę, ponieważ poszła mu opona. Nim ją podreperował obok nas przekoziołkowała Dacia terenowa na pole….W Urziceni zapakowaliśmy Alego do ciężarówki jadącej do Bukaresztu i spotkaliśmy się na obrzeżach, gdzie dotarliśmy wymęczeni upałem i silnym wiatrem.

30. dzień wyprawy – 12.06.2010

Kazik zagadnal pracownika (o imeniu Ali), ktory wyszedl zainteresowany podróżnikami i po chwili okazało się, że możemy nocować przed salonem….W nocy Ali ze stróżem pilonowali nas i rowerów, aby nikt przez płot nie wdarł się i nam nie zakłócił spokoju. dystans dnia – 117,59 km czas jazdy – 6:16:42 h średnia predkość –

12. dzień wyprawy – 25.05.2010

Po 90 km Ali zaczął zostawać z tyłu (brakuje mu sił – achillesy ciągle bolą). Po kilku kilometrach złapał jeszcze gumę, a później jeszcze zrobił dziurę w oponie….Tam też do nas dotarli Kazik i Ali. Aby uniknąć upałów postanawiamy wstawać o 4.00. dystans dnia – 172,38 km czas jazdy – 9:18:51 h średnia prędkość – 18,50 km/h

5. dzień wyprawy – 18.05.2010

Kiedy dotarliśmy z Andrzejem do Sanktuarium Matki Bożej Tomaszowskiej, czekał na nas już Ali, który podjechał z Lublina autobusem i zorganizował nam nocleg.

47. dzień wyprawy – 29.06.2010

Po 8 jedziemy z Alim do supermarketu, aby za ostatnie pieniądze kupić coś do jedzenia. Czas do planowanej odprawy mija wolno. Pakujemy się i kręcimy po lotnisku….Marcin z Alim łapią autobus na dworzec kolejowy, a po Andrzeja przyjechał zięć Seweryn, który przy okazji przywiózł i mnie do mojego rodzinnego domu w Dąbrówce Malborskiej.

3. dzień wyprawy – 16.05.2010

Dzień upłynąłby spokojnie gdybyśmy nie zgubili Ali. Nie mogliśmy nawet dojść jak to się stało.